Strona Domova Związek | Genealogia | Rodzina | Biuletyny | Kontakty | Połączenia | Ksiażka Gościnna


Rodzina

 


Herb:

Ród  Tarnowskich
(Początki)

Herb  “Leliwa”         Godło “Tendite in astra viri”

Od 1547 r. dziedziczny tytuł Hrabiów Swiętego Imperium Rzymskiego (SIR)

Herb Leliwa polega na złotym wschodzącym półksiężycu w nowiu z sześciopromienną gwiazdą też złotą w samym środku, a całość w polu niebieskim. Ten herb był już używany w dawnej Persii oraz podczas średniowiecza w Europie zachodniej skąd pewnie przybył do Polski w XIII-ym wieku i został przyjęty przez poza 150 rodów. W dawnym polskim górno-łużyckim dialekcie, Leliwa znaczy “Patrz ... Zobacz” jako zawołanie lub hasło. Według najnowszych prac genealogicznych wygląda, że Comes Spycimir, protoplasta rodu Tarnowskich, wpierw używał herbu Lubomla (ogniwo z zaćwieczonym krzyżem), ale już na samym początku XIV-ego wieku podpisywał się Leliwą.

Przyszły Pan na Tarnowie pewno był bardzo inteligentnym i przenikliwym rycerzem pochodzącym z Piasku (de Arenas) i prawdopodobnie krewny rodu Boboli którzy mieli ten sam herb i razem z nim patronowali fundacje tych samych dwóch kościołów. W jego epoce, poza faktem bycia w dobrym miejscu też w odpowiedniej chwili, to droga do kariery prowadziła przez wierność swemu Księciu czy Królowi oraz połączenie się następnie przez małżeństwo z innym bardziej potężnym rodem. Jego matka, jak dotąd o nieznanym nazwisku, pochodziła prawdopodobnie z rodu Rawiczów, bo wygląda, że Spycimir odziedziczył po niej pół Starego Tarnowa przed 1327, a potem według tradycji nazwał swego drugiego syna Rafałem aby uczcić właśnie jej ród.

Niestety, poza różnymi przypuszczeniami, nic nie wiemy o jego przodkach, którzy może przybyli do Polski z nad Renu lub z Górnych Łużyc (wtedy w Czechach a dziś w Polsce, południowy-zachód). Według ostatnich prac różnych znawców średniowiecza, jest bardzo prawdopodobne, że jego żona Stanisława pochodziła ze starego i potężnego rodu Bogoria. Tak jak się po niej spodziewano, przyniosła Comesowi Spycimirowi poparcie i wpływy jej ojca i braci (Wojewodzi Krakowscy i Sandomierscy oraz dziekan krakowski i Arcybiskup Gniezna), które mu pomogły wybić się piorunująco na szczyt władzy i kariery politycznej podczas dwóch ostatnich Piastów, Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Od Kasztelana Sądeckiego w 1317 i Wiślickiego w 1319, przez Wojewodę Krakowskiego w 1320, zostaje w 1330 na następne dwadzieścia pare lat  Kasztelanem Krakowskim, najwyższym dostojnikiem świeckim wtedy w Polsce i pierwszym doradcą królewskim.

Władza i potęga jakie szły razem z temi wysokiemi stanowiskami politycznemi oraz wdzięczność królewska za poparcie Spycimira, pozwoliły mu powiększyć znacznie swoje dobra i bogactwo. Na początku 1327 r. Odkupuje drugą połowę Starego Tarnowa od Leonarda, potomka Comesa Rafała z rodu Rawicz. A dwa lata później za swoje usługi, dostaje od Króla rozległe obszary nad Dunajcem, na których znajdowała się też wioska Mały Tarnów położona na górze św. Marcina, gdzie zakłada swoje warowne gniazdo rodzinne. W tym samym czasie, powiększał i zaludniał Wielki Tarnów  dla którego otrzymał od Króla pozwolenie na przeniesienie na prawo Niemieckie. Jakieś 17 lat później wybudował drugi potężny zamek  warowny nad Dunajcem w Melsztynie, gdzie lubiał przebywać podczas swej starości i gdzie pewnie umarł przed 1356. Jest on pierwszym znanym doniosłym Leliwitą i jest rzeczywiście uznany jako protoplasta Rodu Tarnowskich.

 do początku


Drzewo:

Ród  Tarnowskich

(W skrócie)

Drzewo genealogiczne Leliwitów Tarnowskich pokrywa 700 lat istnienia tego rodu podzielone na 17 odrębnych linii z których 6 jeszcze dziś istnieje. Te gałęzie są specyficznie wyróżnione tu i w genealogii pierwszemi trzema dużemi literami ich rodzinnych zamków, rezydencji czy dóbr plus Irn # i nazwiska ich dziedzicznych pierwszych jak i ostatnich właścicieli.

Jest też konieczne podkreślić tu następujące dwa ważne punkty:

·    Tak jak gdzie indziej w Europie, przodkowie Tarnowskich do połowy XVI-go wieku nazywali się Panowie Leliwici z Tarnowa, którym były zamek i miasto rozbudowane przez ich przodka Comesa Spycimira w XIV wieku (w języku Polskim, końcówka ski oznacza to samo co from po angielsku, czy de po francusku).

·    Wielowieś-Dzików jest główną linią lub trzonem drzewa genealogicznego Rodu Tarnowskich, gdyż Wielowieś była najstarszą częścią majątku należącego do rodziny od drugiego pokolenia (1330) aż do 1944 r. W Wielowsi właśnie znajdowała się ich rodzinna rezydencja aż do jej kompletnego spalenia przez  Szwedzkie wojska w połowie XVII-go wieku. Dzików, który należał do nich już od 1522 r., został wtedy rozbudowany na nowe główne gniażdo, bo był bliżej Tarnobrzega, miasta też założonego przez Tarnowskich. Zamek nie został zniszczony podczas II-iej Wojny, ale skonfiskowany z całym majątkiem przez władze w 1945 r. i służy od tego czasu jako technikum rolnicze.
 

1.TAR ---TARnów: Comes Spycimir z Dębna, Piasku, Tarnowa, Melsztyna (# 395, 1275-1356)
       |                                       

 2.TAR ---TARnów: 1330, Rafał z Tarnowa (#392) ..... †1567, Jan Krzysztof z Tarnowa (#756)
       |

 3.TAR ---MELsztyn: 1340, Jan z Tarnowa i Melsztyna (#407) .....†1540, Jan z Melsztyna (#446)
       |

 4.TAR ---JARosław: 1395, Spytek z Tarnowa i Jarosławia (#576) ..... †1521, Hieronim z Jarosławia (#718)
       |
 5.WIE ---WIElowieś: 1449, Jan Feliks z Tarnowa (#384) ..... †1638, Hr Michał St.Tarnowski (#364)
       |
 6.WIE ---RZOchów: 1509, Stanisław z Tarnowa (#783) ..... †647, Hr Jan Tarnowski (#811)
       |             |  
 7.WIE         PODleszany: 1600, Hr Jan Gratus Tarnowski (#806) …..†1767, Hr Stanisław D.Tarnowski (#857)
       |
 8.WIE
       |
 9.WIE ---KOZangródek: 1610, Hr Jan J. Tarnowski (#888) ..... †1696, Hr Piotr S. Tarnowski (#926)
       |
10.DZI             POCzajów: 1767, Hr Jan A. Tarnowski (#543) .....
†1862, Hr Marcin Tarnowski (#549)
       |                |
11.DZI -----WOŁyń: 1697, Hr Aleksander D.Gr. Tarnowski (#568) .....
†1939, Hr Jan Tarnowski (#518)
       |                | 
12.DZI             KRAsnobród: 1826, Hr Feliks A. Tarnowski (#496) ..... †1928, Hr Jan S.A.Tarnowski (#490)
        |
13.DZI ---DRAżgów: 1780, Hr Rafał Tarnowski (#622) .....
†1847, Hr Władysław J.Tarnowski (#629)
        |
14.DZI ---CHOrzelów/ZAKlików: 1825, Hr Michał Tarnowski (#84)..... 2003 potomstwo  Polska/Kanada
        |
15.DZI ---WROblewice: 1835, Hr Walerian S.Tarnowski (#73) …..
†1939, Hr Stanisław Tarnowski (#152)
        |
16.DZI ---RUDnik: 1874, Hr Stanisław Kostka Tarnowski (#68) ..... 2003 potomstwo Polska/Anglia
        |
17.DZI -----KONskie: 1893, Hr Juljusz Tarnowski (#53) ….. 2003, potomstwo Polska
        |                 |
18.DZI             SUCha
: 1920, Hr Jul. Tarnowski (#63) ..... 2003, potomstwo Francja/Szwajcarja/Irlandja
        |
19.DZI
        |
20.DZI ---TARnów: 1330, Rafał z Tarnowa (#392) ..... WIElowieś: 1449, Jan Feliks z Tarnowa (#384) ......
                        ... DZIków: 1638, Hr.Michał S.Tarnowski (#364) ....... 2003, potomstwo Polska/Kanada

 do początku



Historia 

*** Notatki historyczne  śp. Hr. Adama Tarnowskiego z Dzikowa (1866-1946) ***

“ Czasy największego znaczenia naszego rodu to wieki XIV, XV i XVI, gdy panowie z Tarnowa, Melsztyna i nieco później Jarosławia stawali u boku tronu (Piastów i Jagiellonów) z ojca na syna, piastując dziesięć (10) razy godność Wojewody Krakowskiego, i sześć (6) razy Kasztelanię Krakowską. Ta niecodzienna plejada senatorska rozpoczęła się od zaufanego doradcy ostatnich Piastów, Comesa Spycimira, naszego protoplasty, który w 1320r. Jest już Wojewodą Krakowskim, a w 1331r. otrzymuje najwyższe świeckie dostojeństwo, Kasztelana Krakowskiego. Przy czem, za usługi wojenne oddane Królowi Łokietkowi dostaje nadania rozległych obszarów nad Dunajcem, gdzie założył miasto Tarnów (1330r.), i zbudował dwa warowne zamki (ok.1340r.) w Tarnowie i Melsztynie.

 

Po śmierci Spycimira, Melsztyn dostał jego syn Jan, który śladem ojca został w 1360r. Wojewodą Krakowskim, a następnie otrzymuje Kasztelanię Krakowską; Młodszy Rafał, Kasztelan Wiślicki,  odziedziczył Tarnów, i raczej był zajęty swojemi posiadłościami, które powiększył, między innemi obszarami w ziemi sandomierskiej do XX wieku znajdujących się w rękach zyjących Tarnowskich ... Klucz Dzikowski, a specyficznie Wielowieś. Melsztyn następnie dziedziczy Spytek, Wojewoda Krakowski, pan lenny Podola i bohater z nad Worskli (1399). Po Rafale, przychodzi  Jaśko z Tarnowa, Starosta Generalny Ruski, później Wojewoda Krakowski, a wreszcie też Kasztelan Krakowski.Ci bracia stryjeczni osiągneli pierwszorzędne znaczenie w państwie, a także niebywałą zamożność przez ogromne nadania jak Jarosławszczyzna, Sambor, Podole itd.. Ich rola dziejowa to sprowadzenie do Polski Jadwigi, a potem Jagielly i ich koronacja.

 

Po śmierci wielkiego Spytka, linia na Melsztynie traci swą wspaniałość, a tym bardziej chyli się do upadku po konfederacji zawiązanej przez jego syna, też Spytka, i śmierci jego rycerskiej w bitwie pod Grotnikami (1439r.). W linii na Tarnowie, synowie Jaśka spełnili wpierw obowiązek narodowy związany z bitwą pod Grunwaldem (1410r.), a następnie, podzieliwszy ojcowiznę, Jan, Wojewoda Krakowski, osiadł w Tarnowie, a Spytek, Wojewoda Sandomierski, objął Jarosław, gdzie założył nową gałąź Leliwitów piszących się  “heredes de Tarnów, Domini in Jarosław” (pochodzący z Tarnowa, Panowie na Jarosławiu).

 

Jan z Tarnowa zostawia pięciu synów (Janów), z których dwóch razem z ich stryjecznym bratem, Spytkiem z Jarosławia, giną z królem Władysławem pod Warną w 1444r., trzeci zostaje księdzem, a Jan Feliks i Jan Amor dzielą się ojcowizną. Pierwszy zostaje Wojewodą Lubelskim, a drugi, pan na Tarnowie, dostaje wpierw Województwo Krakowskie, a potem w 1490r. Kasztelanię Krakowską. Gdy Jan Amor jest mianowany Kasztelanem Krakowskim, kuzyn jego Spytek z Jarosławia dostaje Województwo Krakowskie. Natomiast po śmierci Jana Amora w 1501r., kiedy Spytek z Jarosławia zostaje Kasztelanem Krakowskim, Jan Feliks “Szram”, syn powyżej wspomnianego Wojewody Lubelskiego staje na stanowisku Wojewody Krakowskiego.

 

Równocześnie z temi dwoma Leliwitami, na czele senatorów  świeckich, syn zmarłego pana krakowskiego, Jan Amor był Wojewodą Ruskim, jego brat młodszy, Jan Aleksander, zginął na bukowińskiej  wyprawie króla Olbrachta w 1497r.. Natomiast jego najmłodszy przyrodni brat, Jan-Amor, przyszły Wielki Hetman, miał w 1500r. dopiero lat dwanaście, i do najwyższych dostojeństw, Wojewody i Kasztelana Krakowskiego, doszedł dopiero w latach1535/36.

 

Imię wielkiego wodza, Jan Amor, zdobył pod Obertynem (1531r.), skąd nie chciał się wycofać mimo pieciokrotnej przewagi nieprzyjaciela, i garść swego rycerstwa  do zwycięstwa  powieść zdołał. To z nazwiskiem Wielkiego Hetmana Tarnowskiego związana została wtedy sława polskiego oręża, sława, którą następne czyny  wojenne pod jego przewodem jeszcze tylko mocniej utwierdziły. Chlubą Wielkiego Hetmana był fakt, że pod jego dowództwem, Polskie siły zbrojne nigdy porażki nie zaznały, to stwierdzić też należy, że ten nieprzeciętny człowiek w swej roli “Pana Kasztelana Krakowskiego”, również ponad poziom się wybijał. Wychowany w tradycji rządów możnowładczych swych ojców i dziadów, nie mógł ten mąż czynu nie tracić równowagi na widok steru nawy państwowej zdanego na łaskę  tłumu szlacheckiego, lub strasznego zaniku woli. Póki on żył i działał, był jedną z najbardziej znacznych swej epoki postaci.

 

Oprócz najwyższych senatorskich godności wojewodów i kasztelanów krakowskich, Panowie Leliwici z Tarnowa dzierżyli trzy razy województwo sandomierskie, cztery razy kasztelanię sandomierską, trzy razy województwo ruskie, siedem razy starostwo generalne ruskie, trzy razy starostwo krakowskie, trzykrotnie marszałkostwo nadworne, a raz wielkie, dwa razy podskarbiostwo, raz hetmaństwo, i wiele innych. Leliwici najwyższe dostojeństwa często dzierżyli równocześnie, a znaczenie ich powiększała jeszcze solidarność rodowa z jaką występowali.

                                                                                                                  

W ten sposób splecioną została z dziejami Polski historia naszego rodu, i jego rola dziejowa. Ta nasza rola, a szczególnie ta prastara średniowieczna, to jak gdyby epopea, szlachetna i piękna, a także i ciekawa, bo nie z fantazji pochodząca, ale na prawdzie historycznej oparta. Ostatni jej akt nadszedł nagle przez wymarcie w liniach męskich już w pierwszej połowie XVI wieku Leliwitów z Melsztyna i Jarosławia, oraz przez śmierć w 1567 Jana-Krzysztofa, syna Wielkiego Hetmana. Jakże odmiennie by się była rozwinęła historia Tarnowskich, gdyby Jan-Krzysztof umierając, zostawił potomstwo męskie, którzy by odziedziczyli wtedy ogromne latyfundia Hetmańskie łącznie  z Tarnowem, Przeworskiem i Jarosławiem. Względnie, gdyby Wielki Hetman, przy swoich stosunkach z dworem,i różnych grach politycznych, mógł stworzywszy Hrabstwo Tarnowskie, tez zobowiązać jakąź prawną klauzulę testamentowę spadkobierców do wyłączenia Tarnowszczyzny z miastem i zamkiem dla jednego z Tarnowskich bratanków, któryby umiał to gniazdo prastare kochać i chronić dla następnych pokoleń Leliwitów.

 

Utrata trzech takich bastionów, jak Melsztyn, Jarosław i wreszcie Tarnów, które przez wdowę po Janie-Krzysztofie i przez jego siostrę przeszły do innych rodzin, osłabiły Tarnowskich i przybliżyły końca ich tak znaczącej roli historycznej, która się zamknąła prawie równocześnie z przełomową chwilą wygaśnięcia  dynastji Jagiellonów. Pozostałe linie Leliwitów Tarnowskich nie znalazły już w sobie dość energii i gustu do pójścia z prądem nowszych rodzin możnowładzkich na południowo wschodnie kresy. Dobrowolnie usuwali się z widowni, gdyż obok  godności, okazywali też pewną dozę miękkości i niedołęstwa, ale nie zaparli się jednak nigdy obowiązku obrony Ojczyzny bronią. Szli pod Psków, Połock i Ostrów, pod Orynin oraz pod Chocim, bili się w wojnach szwedzkich gdzie jeden poległ, jak i poźniej walczyli i ginęli w wojnach napoleońskich, oraz w powstaniach. Nie można jakoś brać pradziadom za złe tej ich bierności, która sprawiła, że nie poszli za dorobkiem na Ruś, gdyż przynależność do możnowładztwa była wtedy raczej względnym zaszczytem. Jakże przyjemnie jest dla nas Tarnowskich wiedzieć, że w XVII i XVIII wieku, w czasie zupełnej dekadencji i anarchii, zaliczano nas do możnowładztwa już tylko nominalnie przez grzeczność i uznanie dla wielkiej naszej przeszłości, a w rzeczywistości nie należeliśmy zupełnie, i do ważnych spraw politycznych nie mieliśmy żadnego dostępu.

 

Pozbawiało nas to wprawdzie wspaniałości, którą świeciły możniejsze wówczas od naszego rody, miało to jednak dla nas tą dobrą stronę, że jakiś błąd lub zaniedbanie nie musiały zaraz obciążyć naszego sumienia szkodą jakąś wyrządzoną państwu. Bez wpływów już i bez znaczenia na skale państwową, tkwili Leliwici Tarnowscy w swoich gniazdach przy pracy na ojcowiznie. W potrzebie, dobywali broń na czele hufców, czy też sami własne piersi nastawiając, ale z wielką polityką nie mieli nic do czynienia, i dla tego w żadną nie jasną sprawę, ani broń Boże jakąś zdradę, nie byli nigdy zamieszani.

 

W czasie ostatecznego upadku i rozbiorów Polski, nie widzimy teżTarnowskich na widowni politycznej owych rozpaczliwych wydarzeń. Jeden z paru żyjących, Rafał z Dzikowa (1741-1803), pociągnięty uczciwym odruchem przeciw gwałtom rosyjskim, przyłączył się do konfederacji barskiej jako jeden z jej marszałków. Następny odruch narodu, to powstanie kościuszkowskie, które wprost z ławy szkolnej przyciągnęło Marcina Tarnowskiego z Kozina (1778-1862). W 1803r., na wieść o rozpoczęciu walki orężnej przeciw zaborcy, zaciągnął się, i brał udział w obronie Warszawy i Pragi. W latach 1809-1815, przemówiła znów jego żołnierska dusza, kiedy walczy tym razem na czele pułku w części własnym kosztem wystawionym. Ranny parokrotnie, i odznaczony pod Moskwą legią honorową, polskim krzyżem Virtuti Militari oraz rozkazem dziennym Napoleona, pod koniec kampanii, dostaje się po kapitulacji Drezna do niewoli. Ten szlachetny człowiek zostaje wtedy skazany przez oprawców rosyjskich na cztery lata kazamatów w Petersburgu, a potem jeszcze na wywiezienie do Kurska, skąd powrócił dopiero po powstaniu w 1831r. Oprócz Marcina Tarnowskiego, bił się też w powstaniu kościuszkowskim Stanisław Tarnowski, syn Joachima z Dzikowa. Do pułku Marcina Tarnowskiego wstąpił jako porucznik Michał Tarnowski z Dzikowa, później na Chorzelowie, i powrócił z krzyżem Virtuti Militari. Tę chlubną odznakę zdobył sobie wtedy również Władysław Tarnowski z Drzązgowa, syn Rafała, służąc w sztabie dywizji jazdy. Podczas kampanii w 1812r. walczył jako porucznik wojsk polskich,Kazimierz Tarnowski z Krasnobrodu, i poległ pod Mirem.

 

Obok wspomnianych o typie żołnierskim,byli też między Tarnowskimi tacy, którzy Ojczyźnie na innych polach służyć chcieli. Do takich należał Jan Feliks z Dzikowa wykształcony w atmosferze sejmu czteroletniego przez dziada, Stanisława Małachowskiego, i brata matki, Tadeusza Czackiego. W 1815r, pod przewodnictwem Stanisława Zamoyskiego, bierze udział w delegacji do Cesarza rosyjskiego na kongresie Wersalskim pod Paryżem. Po powstaniu Królestwa Polskiego, został senatorem - kasztelanem, członkiem rady stanu, komisji oświecenia itd.. Syn jego, Jan Bogdan, już za życia ojca zaczyna zastępować go w spełnianiu obowiązków obywatelskich. Niestety, jadącego na powstanie w 1831r., zapalenie mózgu zatrzymało przez długie tygodnie, i uniemożliwiło mu wypełnienia tego obowiązku.  Spełnił go za niego młodszy brat Walerian służąc w legii konnej pod  generałem Różyckim, i zdobywając krzyż zasługi.

                                                                                          

Najstarszy z trzech synów Jana Bogdana, Jan Dzierżysław, przedwcześnie zmarłego ojca musiał już zastąpić, strzec gniazda rodzinnego, i dbać o los całej rodziny. Nie mniej, z właściwą sobie sumiennością, pracował w sejmie we Lwowie, jako prezes w Towarzystwie Rolniczym w Krakowie, w izbie panów w Wiedniu, i w radzie powiatowej w Tarnobrzegu, a w 1886r. został marszałkiem krajowym. Mówiono o nim, że “Pracował jak gdyby miał żyć wiecznie, a żył jak gdyby  miał umrzeć jutro”. Drugi syn, Stanisław, rozpoczął życie od więzienia, kiedy po upadku powstania (1863r.) był więziony w Krakowie i Lwowie , a potem skazany na 12 lat twierdzy, z których odsiedział dzięki amnestii tylko dwa. Poświęcił się nauce, został profesorem literatury polskiej, Rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i Prezesem Akademji Umiejętności w Krakowie. Zostawił dużo dzieł, pisał i przemawiał wspaniale śliczną polszczyzną. Na obchodzie jego 50 letniego jubileuszu profesury, Henryk Sienkiewicz powiedział: “ Odchodzi profesor, zostaje narodowy chorąży ... Strzegłeś czystości duszy polskiej, czystości myśli, czystości piór Orła Białego “.

 

Najmłodszy z trzech braci, Juljusz, urodził się w 1840r.. Był wesoły, dowcipny, szlachetny, i na pierwszą wieść o ruchu powstańczym powiedział: “ Trzeba się będzie dać zabić “. Bo mimo przekonania że powstanie w 1863r. jest beznadziejne, był zdecydowany się przyłączyć dla tego tylko bo uważał że należy to do tradycji rodziny i gniazda... Jeżeli inni się poświęcają, nie powinno tam braknąć kogoś i z Dzikowa.

 

20 czerwca 1863r., z małym oddziałem konnym do którego przystąpił, przeszedł powyżej Dzikowa wpław przez Wisłę, i pieszo na bagnety przy pierwszym ataku, do którego przyłączył się na ochotnika, zginął śmiercią bochaterską, okrywając rodzinę żałobą i chlubą. Tak jak Juljusz dał się zabić pod Komorowem, tak 464 lata wcześniej, Spytek z Melsztyna dał się zabić nad Worsklą, zostając na polu walki, kiedy Wielki Książe Witold i inni ratowali się ucieczką, tak dali się też zabić ci Tarnowscy, co nie odstąpili króla Władysława w 1444r. pod Varną. Pomnik Juljusza w kościele Tarnobrzeskim, jest zarazem pomnikiem całej rodziny Leliwitów Tarnowskich. To jest świadectwo utrzymanego na przestrzeni wieków poziomu i dotrzymanej wiary. To jest przedewszystkiem drogowskaz jasno określający obowiązek dla pokolenia najmłodszego, i tych co przyjdą później. 

Po 1863r., rozpoczął się dłuższy okres pracy pokojowej. Praca ta była najpierw generacji do której należeli bracia Juljusza Tarnowskiego, marszałek krajowy Jan-Dzierżysław i profesor Stanisław-Kostka, a potem także następnej, która zaczęła spełniać swe obowiązki obywatelskie końcem XIX wieku. Praca ta ważna i konieczna, była przy rządach parlamentarnych w zaborze austryjackim możliwą, choć nieraz niewdzięczną, a w zaborze rosyjskim, przy ucisku tam panującym, bardzo trudną i nerwy targającą. Ze Tarnowscy się od tej pracy nie usuwali, zaświadcza fakt iż zarówno w Krakowie, w Radomiu jak i w Warszawie z wyboru nosili brzemię prezesury Towarzystw Rolniczych, a trzech z mojego pokolenia, Zdzisław z Dzikowa, Stanisław z Wróblewic i Jan-Józef z Chorzelowa posłowali też na sejmy galicyjskie. W epoce, gdy Polacy brali udział w rządzie wiedeńskim, który stale szukał oparcia w Kole Polskim, wstąpiłem i ja najpierw do administracji, a potem do dyplomacji. Po odżyciu Polski, rok 1920 dał najmłodszej, dorastającej wówczas generacji Tarnowskich, sposobność spełnienia dla Ojczyzny obowiązku służby żołnierskiej. Stawiło się ich pod sztandary dziesięciu, i z chlubą, przywieźli z wojny 7 Krzyżów Walecznych! ”

Niestety, odzyskana wolność trwa»a zaledwie dwadzieŃcia lat. Juó, 1 wrzeŃnia 1939,  Niemiecki najeļdca uderzy» od zachodu, a dwa tygodnie póļniej, Rosja zada»a Polsce nóó w plecy od wschodu.  Jak zawsze, Tarnowscy byli gotowi i staneli w obronie ojczyzny. Przez następne sześć lat, walczyli o wolność Polski na wszystkich frontach, podczas kiedy część z nich siedza»a przez lata w obozach niemieckich i »agrach sowieckich, a część po prostu zginę»a w czasie zawieruchy wojennej. Na daremno, bo po kapitulacji Niemiec,  Polska prawdziwej wolnoŃci nie odzyska»a, wpadajc  w orbitę sowieckiego niedļwiedzia. Konsekwencje wojny by»y tragiczne. Zmian granic i reform roln zabrano nam wszystko, nawet stare gniazda rodzinne pe»ne pamitek zbieranych od wieków, a nowy ustrój polityczny spowodowa» rozproszenie rodziny, oraz jej częŃciow emigrację za granicę. 

Sześć lat po upadku komunizmu, w sierpniu 1996, rodzina z Polski i zagranicy zebra»a się licznie w Dzikowie, i między innymi, powzię»a decyzję za»oóenia Związku Rodu Tarnowskich. Powodzenie pierwszego zjazdu i 4 lata póļniej następnego, oraz zblióenie się znów cz»onków rodziny, potwierdzi»o óe lata wojny, komuny i emigracji nie zniszczy»y naszego ducha, i  óe tak jak dawniej nasi przodkowie, my teó, gdziekolwiek óyjemy, gotowi jesteŃmy sięgnąć ponownie do gwiazd..

(Marcin J. Tarnowski)
 do początku

Rezydencje:
 

Dzików
Paweł Tarnowski

Większa część informacji o Dzikowie pochodzą z następujących książek: ”Zamek Tarnowskich w Dzikowie” Aleksandry Janas i Adama Wójcika oraz  ”Zamek Dzików”Adama Wójcika.

Najciekawsze i może najważniejsze momenty w historii rodu Tarnowskich miały miejsce nim Dzików stał się własnością naszej rodziny. Były to wieki XIV, XV i XVI-ty gdy nasi przodkowie z Tarnowa, Melsztyna, i Jarosławia stawali u boku Królów Polskich, z ojca na syna, piastując najwyższe stanowiska w królestwie.  

Rozpoczynając od naszego protoplasty, Comesa  Spycimira (początek XIV-y w.) który za czasów króla Władysława Łokietka bardzo się przyczynił do zjednoczenia rozbitych ziem polskich i do restytucji Królestwa Polskiego. Za zasługi te, otrzymał on od tego monarchy przywilej nadający prawa miejskie dla Tarnowa. Dzięki bardzo korzystnemu położeniu nad rzeką Wisłą oraz mądrym rządom Tarnowskich, a szczególnie za czasów największej gwiazdy naszego rodu, Wielkiego Hetmana Jana Amora – Tarnów szybko stał się najpiękniejszym miastem i najważniejszym centrum kultury i przemysłu południowo-wschodniej Polski. Stanowisko Tarnowskich na dworze królewskim i rozwój Tarnowa bardzo się też przyczyniły do zwiększenia fortuny rodzinnej. 

Jan Tarnowski, pierwszy dożywotni Wielki Hetman Koronny (1488 – 1561), był wybitnym politykien na dworze króla Zygmunta Starego i niezrównanym taktykiem na polu walki. Pod jego dowództwem bardzo wzrosła sława oręża polskiego oraz obawa sąsiadów przed nim, zabezpieczając w ten sposób granice kraju. Chwałą okrył się nasz Hetman pod Obertynem w 1531 r., gdy mimo dużej przewagi nieprzyjaciela, pokonał zdecydowanie wojska mołdawskie. Stawał też na czele własnych wojsk w obronie chrześcijaństwa, za co został obdarzony przez Karola V, cesarza rzymsko-niemieckiego, dziedzicznym tytułem Hrabiowskim SIR. Rzeczywiście można było wówczas powiedziać o Hetmanie, że był on w Polsce pierwszym panem po królu. Niestety, jego syn – Jan Krzysztof (1537 – 1567) zmarł bezpotomnie i zakończyła się linia hetmańska, a Tarnów przeszedł na rodzinę Ostrogskich. 

Dzików został posiadłością Tarnowskich w 1522 roku i pozostał aż do 1944 r., będąc kolejno we władaniu 13 dziedziców:

  • Spytek Jan 1493 -1533

  • Józef Mateusz 1708 -1744

  • Stanisław Spytek 1514 -1568

  • Jan Jacek 1729 -1808

  • Stanisław 1541 -1618

  • Jan Feliks 1777 -1842

  • Michał Stanisław 1590 -1655

  • Jan Bogdan 1805 -1850

  • Jan Stanisław 1642 -1676

  • Jan Dzierżysław 1835 -1894

  • Michał Jacek 1675 -1718

  • Jan Zdzisław 1862 -1937

  • Artur Kazimierz    1903 - 1984

Jan Spytek Tarnowski, kuzyn Wielkiego Hetmana Koronnego odkupił ziemie dzikowskie  razem z drewnianym dworem od Toporczyków z Ossolina aby uzupełnić posiadłości rodzinne w tej okolicy. Ich główna siedziba rodzinna znajdowała się wówczas w Wielowsi i pozostała tam jeszcze blisko dwieście lat. Warto zaznaczyć, że w 1543 r., pragnąc wyróżnić Jana Spytka za zasługi dla tronu, król Zygmunt Stary był gościem u niego w Wielowsi z całym swoim dworem, gdy zaraza opanowała Kraków i okolice. 

Jeżeli można coś zarzucić Tarnowskim na przestrzeni historii ich rodu, to moment, który nastąpił w 1570 roku. Nie mogąc pogodzić się ze stratą rodowego gniazda – Tarnowa, Tarnowscy ze Stanisławem (trzeci dziedzic Dzikowa) na czele odebrali miasto siłą. Król oburzony tym postępkiem kazał Stanisławowi Tarnów oddać Ostrogskim i ostrą karę zapłacić. Stanisław jednak szybko odzyskał swą popularność na dworze królewskim i w 1593 r. otrzymał od króla Zygmunta III Wazy akt lokacyjny na nowe miasto w okolicy Dzikowa.

Przez następne 150 lat, to znaczy do połowy XVIII wieku, Tarnowscy rozbudowali i ufortyfikowali nowy zamek.  W tym okresie bardzo aktywnie przyczynili się też do rozwoju nowego miasta, które otrzymało nazwę Tarnobrzeg. Tarnowscy wierzyli, że  nie tylko trzeba kształcić rozum, ale również dusze mieszkańców. Dowodem na to, wybudowane przez nich szereg szkół i świątyń w okolicy, a mianowicie: szkoła wyższa, zwana akademią miechocińską, ciesząca się bardzo wysokim standardem naukowym, kaplica w Dzikowie, kościoły w Wielowsi i Miechocinie oraz klasztor i kościół O.O. Dominikanów w Tarnobrzegu, ten ostatni zbudowany w celu umieszczenia w nim cudownego obrazu Matki Boskiej Dzikowskiej. Ważne też jest wspomnieć, że podczas tego okresu, w roku 1734, zawiązano w Dzikowie Konfederację Generalną w obronie króla Stanisława Leszczyńskiego oraz niepodległości Polski. Józef Mateusz (1708-1744), ówczesny dziedzic, odegrał minimalną rolę w tym wydarzeniu, jak i w historii rodziny, gdyż był chorowity i nie brał udziału w polityce.

Przebudowa i rozbudowa Zamku w Dzikowie za czasów Jana Jacka (1720 – 1808) nadały mu kształt, wygląd i charakter, które przetrwały przez długie lata. Dopiero za czasów Jana Jacka rozpoczęto upiększać komnaty starymi pamiątkami rodzinnymi i narodowymi oraz stylowymi meblami z tej epoki, nadając siedzibie styl i wygląd czysto polski.  

Jan Feliks (1777-1842) dziewiąty z kolei, był najważniejszym dziedzicem Dzikowa. Rozwinął i wzbogacił on przebudowę Zamku rozpoczętą przez swego ojca Jana Jacka. Prace te zostały powierzone znakomitemu architektowi włoskiemu – Francesco Maria Lanci, który potrafił przekształcić barokowy Zamek w elegancką rezydencję. Dodał on szereg innych budowli, kompletujących całość, a mianowicie ujeżdżalnię dla koni, wozownię, kuchnię, lodownię i oranżerię. Pozatem fortyfikacje i fosy otaczające Zamek, przerobiono na romantyczny park krajobrazowy. Jan Feliks był miłośnikiem oraz znakomitym znawcą kultury i sztuki. Razem z żoną, Walerią ze Stroynowskich stworzyli słynne później w całej Polsce Zbiory Dzikowskie. Podróżując z rodziną po Włoszech, Francji, Niemczech i Austrii nabywali dzieła od najwybitniejszych artystów europejskich tej epoki; wymienię tylko najważniejszych spośród artystów włoskich – Veronese, Lorenzo Lotto, Salvatore Rossa, Annibale Carrachi, Francesco Albani, Gaspare Laudi; ze szkoły holenderskiej – Rembrandt, Van Dyck, Sustermans i Jan Gossart.


Hetman Jan Tarnowski (1488-1561 )
Malaż M. Bacciarelli


Jan Felix Tarnowski (1777-1842)
Malaż  nieznany



Stoi Jan Zdzisław Tarnowski otoczony rodziną w Dzikówie.  Malaż Pochwalski, 1922

 

Kolekcję uzupełniał piękny zbiór miniatur Vincentego Lesseur oraz szereg obrazów staropolskich i portretów rodzinnych, wykonanych przez malarzy polskich z tej epoki. Archiwum i wyśmienita biblioteka, gdzie znajdowały się ważne dokumenty, dotyczące historii Polski i rodziny oraz wartościowe starodruki i rękopisy sprawiały, że Zbiory Dzikowskie były jednymi z najciekawszych i najpiękniejszych w Polsce. Z Janem Feliksem zmieniła się rola polityczna Tarnowskich – przeszli oni z obrońców militarnych narodu na protektorów i kustoszów tradycji oraz kultury narodowej. Nawet po rozbiorach Polski, mimo że kraj nie istniał na mapie Europy, Tarnowscy wdawali się w politykę, zasiadając w obcych parlamentach, ale zawsze w obronie prawa, polskiej kultury i mieszkańców okolicy; a jeżeli obowiązek ich wzywał do broni – nigdy się nie wymigiwali i zawsze byli gotowi stanąć w obronie ojczyzny. W takiej atmosferze się wychowywali i tak pełnili swoje obowiązki  ostatni czterej dziedzice Dzikowa: Jan Bogdan (1805-1850), Jan Dzierżysław (1835-1894, Jan Zdzisław (1862-1937) i Artur Kazimierz (1903-1984). Coraz więcej wysiłku i umiejętności wymagało od nich administrowanie tak obszernym i różnorodnym majątkiem, który obejmował paręnaście wsi i rozciągał się na obszarze ponad 30,000 akrów gruntu uprawnego, pastwisk, sadów owocowych i lasów a także hodowle rozmaitych zwierząt i bydła. Do tego trzeba dodać cały szereg przedsiębiorstw i warsztatów koniecznych do utrzymania i prowadzenia majątku. 

Tarnowscy pozytywnie podeszli do zmian, które zrewolucjonizowały  koniec XIX i początek XX-go wieku, modernizując rolnictwo, folwarki i przedsiębiorstwa, zakładając nawet nowe, jak np. browar, fabrykę wódek, cegielnię i hodowlę ryb. Koniecznością stało się zwiększenie dochodów majątku aby pokryć wzrastające koszta i zgromadzić kapitał potrzebny do jego modernizacji. W tym czasie Jan Zdzisław – przedostatni dziedzic Dzikowa, zainstalował w Zamku centralne ogrzewanie i wodociągi, wybudował elektrownię i zabezpieczył płytą ogniotrwałą sufit w wielkiej sali, w której złożono później najcenniejsze obiekty.

Kolejni dziedzice po Janie Feliksie też uzupełniali kolekcję dzikowską ale raczej koncentrowali się na kulturze i sztuce polskiej. Doszły więc portrety malowane przez Matejkę, Juliusza i Wojciecha Kossaków, Malczewskiego i Pochwalskiego. Później Jan Zdzisław odkupił również od kuzyna z Rudnika, Hieronima Tarnowskiego rękopis Mickiewicza „Pan Tadeusz”, który stał się bezwzględnie najcenniejszym dziełem literatury polskiej w księgozbiorze dzikowskim. Gdy Niemcy,  pod koniec  II-iej wojny światowej usiłowali go wywieźć razem z innymi dziełami sztuki, skarb ten cudem ocalał. Dziś rękopis jest stałym depozytem w Ossolineum we Wrocławiu. Z początkiem XX-go wieku panował w Kraju bardzo silny nurt narodowy. Gdy wystawiono na sprzedaż piękne lasy, graniczące z Dzikowem, Jan Zdzisław po naradzie z rodziną, sprzedał do muzeum Fricka w Nowym Jorku najcenniejszy obraz z kolekcji dzikowskiej – „Lisowczyk” Rembrandta, by za uzyskane pieniądze nabyć te dobra, nie chcąc dopuścić do tego, żeby wpadły w obce, niepolskie ręce. 

I-sza wojna światowa przyniosła wielkie straty i duże zniszczenia w okolicy ponieważ front kilkakrotnie przechodził przez Tarnobrzeg. Koniec wojny zaznaczył się powstaniem Rzeczpospolitej Polskiej. Kraj odzyskał niepodległość i Dzików zakwitł ponownie. Zamek i zbiory przeszły przez ten kataklizm bez zniszczeń.

Właściciele Dzikowa przy gromadzeniu i zachowywaniu skarbów kultury narodowej nigdy nie zapomnieli o współziomkach. Tradycyjnie dobre stosunki, łączące Tarnowskich z włościanami opierały się na zrozumieniu obowiązków dziedziców Dzikowa w stosunku do ludności okolicy i szacunek mieszkańców dla właścicieli Zamku. Napis nad wejściem do Dzikowa najlepiej określa odczucia mieszkańców – „Pozwól nam Panie żyć w tym domu ojczystym i obdarz zdrowiem i sumieniem czystym”. Jest dużo przykładów pomocy udzielonej tarnobrzeżanom przez Tarnowskich, gdy katastofy nawiedzały okolicę. Wspomnę o roli odegranej przez dwie ostatnie panie na Dzikowie. Zofia, żona Jana Zdzisława, podczas I-ej wojny światowej zorganizowała w szpitalu tarnobrzeskim, wybudowanym wcześniej przez Tarnowskich, i w Zamku – darmowe kuchnie oraz pomoc dla ludności, sama zaś osobiście odwiedzała chorych i rannych tarnobrzeżan. Tak napisał wójt: „Największymi opiekunami okolicy tarnobrzeskiej okazali się Tarnowscy .... nikt nie odszedł od nich bez odpowiedniej pomocy”. Róża, żona Artura, podczas II-ej wojny światowej przyjęła do Dzikowa licznych członków rodziny wysiedlonych przez Niemców, zorganizowała dostarczanie żywności dla ludności w potrzebie i przechowywała partyzantów z okolicy, mimo że wojsko niemieckie mieszkało w samym Zamku.

Ludność odwdzięczyła się pięknie Tarnowskim, gdy w grudniu 1927 roku wybuchł pożar w Zamku, nie brakowało ochotników do ratowania i wynoszenia książek, dokumentów, obrazów, pamiątek i cennych przedmiotów. Była młodzież i nauczyciele gimnazjum, pracownicy dzikowscy i z pobliskich folwarków, nie brakło też ludności tarnobrzeskiej. Akcją ratowniczą kierował dr Marczak, kustosz zbiorów dzikowskich, gdyż w tym czasie Jan Zdzisław przebywał wraz z rodziną poza domem.

Uratowano większość zbiorów, niestety podczas pożaru zawalił się tak zwany ”ogniotrwały” sufit w wielkiej sali i zginęło dziewięciu tarnobrzeżan a siedmiu innych zostało ciężko rannych. Tylko lewe skrzydło Zamku, w którym były kaplica i biblioteka, nie spłonęło. Nie ma żadnej wątpliwości, że Tarnowscy zawdzięczają uratowanie zbiorów dzikowskich mieszkańcom Tarnobrzega. Odbudowa Zamku po pożarze została korzystnie wykonana i stosunkowo szybko dokończona.

Rezydencja Tarnowskich przez następne lata do II-ej wojny światowej była radosnym gniazdem dla ostatniego dziedzica i jego rodziny. Ożenił się Artur Tarnowski z Różą Zamoyską w 1931 roku i mieli czworo dzieci, córkę Marię i trzech synów: Jasia, Marcina i Pawła. Gruntownie i politycznie wykształcony, pełnił Artur poza administracją Dzikowa, liczne funkcje publiczne oraz był posłem na Sejm Rzeczpospolitej. Gdy we wrześniu 1939 r. Niemcy wkroczyli do Polski, Ojciec włożył mundur i stanął w obronie ojczyzny. Wzięty do niewoli cały okres wojenny spędził w niemieckim oflagu. Do Polski i stron ojczystych już nigdy nie wrócił. Po wyzwoleniu przez wojska alianckie pozostał na zachodzie, wiedząc, iż powrót do kraju skończyłby się więzieniem. Władze komunistyczne nie przebaczyłyby mu napewno wypowiedzi antykomunistycznych, gdy był posłem w sejmie przedwojennym. Chciałbym podkreślić głębokie przekonanie Ojca do konieczności wypełniania obowiązków dziedzica Dzikowa nawet gdy zamieszkiwał w Kanadzie. Mimo swych mocno ograniczonych możliwości w Kanadzie wielokrotnie Artur Tarnowski pomagał tarnobrzeżanom w potrzebie. Gdy w latach 50-tych wichura zwaliła wieżę u O.O. Dominikanów – osobiście pokrył większość kosztów reperacji. Jego wielkim marzeniem do końca życia było zgromadzenie ponownie w Zamku Zbiorów Dzikowskich i połączenie ich z dziełamii sztuki będących w rękach innych gałęzi rodu Tarnowskich. Koniecznie chciał to uczynić na pamiątkę dziewięciu ofiar pożaru Dzikowa. Jego korespondencja na ten temat z władzami komunistycznymi pozostała bez żadnego rezultatu. Artur Tarnowski zmarł w Montrealu 19 grudnia 1984 roku, a jego prochy zostały złożone w krypcie rodzinnej w podziemiach kościoła O.O. Dominikanów w Tarnobrzegu. Róża, żona Artura, skończywszy 93 lata, żyje jeszcze w Montrealu.

Dzików pod koniec XIX wieku
 


Od frontu


 

 

 

 

 

Od tyłu


Slub Artura Tarnowskigo, ostatniego dziedzica
Dzikowa, z Różą Zamoyską, 15 lipca, 1931


Nowy ołtarz w Kaplicy Dzikowskiej, rzeźbiony
przez Jana Woynarowskiego w 2001

 


Jaś i Marychna Tarnowscy, 2001


Dzików, 2001

Jaś – najstarszy syn Artura, zwany Głową, powrócił na początku lat 90-tych do Polski i osiedlił się w Warszawie. Reprezentuje on we wszystkich sprawach rodzinnych w Polsce linię dzikowską Tarnowskich i stara się wykonać ostatnią wolę Ojca. Zgromadzić ponownie dzikowską kolekcję w Zamku i udostępnić ją mieszkańcom okolicy Tarnobrzega, by ofiara tych, którzy zginęli podczas pożaru Dzikowa nie była daremną.

Po zakończeniu II-iej wojny światowej, reforma rolna zabrała Tarnowskim wszystkie ich dobra w Polsce. Wywieziono wówczas z Zamku jego cenne wyposażenie i zbiory dzikowskie do bibliotek narodowych w Warszawie, Krakowie, Łańcucie i Rzeszowie. Niestety, w chaosie powojennym oraz dlatego, że ówczesne władze pogardzały wszystkim, co wiązało się z dawną Polską, podczas likwidacji Zamku, jako rezydencji i przejęciu go przez Technikum Rolnicze, szereg cennych obiektów i mebli zostało zniszczonych i zagubionych. Niewątpliwie, objęcie Zamku przez Zespół Szkół Rolniczych pozwoliło na utrzymanie go w możliwie dobrym stanie. Mogło stać się dużo gorzej i Zamek mógł był popaść w ruinę, jak Rudnik czy  szereg innych pięknych siedzib w Polsce.

Od czasu powrotu Jasia (Głowy) do Polski i rozpoczęcia starań o zwrot majątku i zbiorów dzikowskich, oddano lub przyznano własność rodzinie tylko tych dzieł sztuki, na które były zaświadczenia depozytowe. Przyznanie własności rękopisu Mickiewicza „Pan Tadeusz”, Tarnowscy zawdzięczają interwencji dyrektora Ossolineum we Wrocławiu, dr A. Juzwenko. Dlatego rodzina zdecydowała rękopis tam pozostawić, jako stały depozyt, z tym, że jeżeli zbiory dzikowskie wrócą kiedyś do Zamku – to „Pan Tadeusz” co jakiś czas zagości wtedy u nas.

Powstanie muzeum miasta Tarnobrzega w 1993 r. w dawnym śpichlerzu na Wymysłowie pozwoliło wywiesić szereg obrazów z kolekcji dzikowskiej oddanych rodzinie i w ten sposób udostępnić je mieszkańcom okolicy.

Postępowania administracyjno – sądowe o zwrot majątku i zbiorów dzikowskich prowadzone przez Jasia (Głowę) do niczego nie doprowadziły, a sprawy sądowe ciągną się już od wielu lat. W połowie roku 2000 wydawało się, że sprawa Zamku dzikowskiego dojdzie do skutku. Najwyższy Sąd Administracyjny w okolicy oświadczył, że Zamek wraz z parkiem i budynkami go otaczającymi zabrane zostały Tarnowskim bezprawnie. Podczas Zjazdu rodzinnego w sierpniu 2000, trzej bracia Tarnowscy – Jaś, Marcin i Paweł spotkali się z władzami miasta Tarnobrzega i oświadczyli kategorycznie, że w razie zwrotu rodzinie Dzikowa nigdy nie wyrzucą Technikum Rolniczego z Zamku, a co do zbiorów – starają się je odzyskać w celu stworzenia muzeum rodu Tarnowskich w Dzikowie. Stwierdzili również, że samodzielnie projektu muzealnego nie zdołają doprowadzić do skutku, rodzina bowiem nie dysponuje dziś dostatecznymi funduszami. Zaproponowali stworzenie Fundacji, do której rodzina włoży Dzików z parkiem i otaczającymi budynkami oraz wszystkie zbiory, które zostaną odzyskane, a władze narodowe, wojewódzkie i miejskie zapewnią stworzenie muzeum i jego utrzymanie. Podczas tego spotkania władze miasta Tarnobrzega poinformowały Tarnowskich, że nowe locum dla Technikum Rolniczego jest w trakcie budowy, i że w ciągu następnych dwóch lat (koniec 2002) Zamek zostanie stopniowo zwolniony.

Od tego czasu starania Jasia i Marychny, by Wojewoda wypowiedział się zgodnie z  decyzją sądu – nie przyniosły żadnego rezultatu. Podobnie – władze miasta nie zareagowały jeszcze na propozycję stworzenia Fundacji. Władze Tarnobrzega dały jedynie zezwolenie na odrestaurowanie i poświęcenie kaplicy zamkowej. Z początkiem roku 2001, dzięki zainteresowaniu mieszkańców okolicy Tarnobrzega, w Zamku dzikowskim powstało stowarzyszenie ”Dzików”, którego głównym celem jest odnowienie Zamku dzikowskiego i stworzenie w nim placówki muzealnej. Na czele tego stowarzyszenia stanęli Senator dr D. Kleczek, Vice – prezydent Tarnobrzega, Tadeusz Zych oraz pan Jan Wojnarowski.

Dzięki pracy i poświęcenia pana J.Wojnarowskiego oraz stowarzyszenia „Dzików”, projekt restauracji kaplicy został zrealizowany. Pan Wojnarowski osobiście wyrzeźbił piękny dębowy ołtarz, gdyż oryginalny, marmurowy został za mocno wmurowany w kościele O.O. Dominikanów, tak że nie można było go wymontować. Poparcie finansowe zawdzięczamy mieszkańcom okolicy, Stowarzyszeniu Rodu Tarnowskich i indywidualnym członkom rodziny: Róża Tarnowska, Lula Markowska, Maryś Siemieńska, Wilek i Róża Siemieńscy, Stach Siemieński, Jan Artur Tarnowski, Marcin, Tomasz, Michał i Artur Tarnowscy, Paweł, Julia i Jan Tarnowscy. Oficjalne poświęcenie kaplicy dzikowskiej odbyło się podczas uroczystej mszy św., odprawionej 25 maja 2001, w której uczestniczyli lokalni dygnitarze, członkowie rodziny i liczni mieszkańcy okolicy. Korzystając z uroczystości i chcąc zwiększyć zainteresowanie mieszkańców okolicy projektem stworzenia muzeum w Zamku, dyrektor Muzeum Miasta Tarnobrzega, pan Adam Wójcik sprowadził z muzeów narodowych kilka wybitnych obrazów, dokumentów, starodruków i mebli z epoki, należących do kolekcji dzikowskiej i udostępnił je mieszkańcom w Wielkiej Sali Zamku. Trzydniowa wystawa odniosła duży sukces i mamy nadzieję, że pobudziła opinię publiczną, co pomoże zapewne w rozwiązaniu sprawy Dzikowa.

Pozatem, Jan (Głowa) i Marychna Tarnowscy prowadzą od pewnego czasu cztery osobne sprawy sądowe o zwrot części zbiorów dzikowskich znajdujących się w Bibliotece Narodowej w Warszawie, w Bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz w muzeach w Łańcucie i Rzeszowie. Końcem 2002 r., Biblioteka Narodowa w Warszawie oświadczyła, że przyznaje własność Tarnowskim wszystkich obiektów w ich posiadaniu, które zostały wywiezione z Dzikowa po II-iej wojnie światowej oraz proponuje podpisanie umowy depozytowej, na co Jaś (Głowa) się zgodził. Sprawa została szybko załatwiona i mamy nadzieję, że wpłynie to pozytywnie na rozwiązanie reszty procesów.

Upadek siarki na rynku światowym na początku lat 90-ych pozbawił okolicę głównego pracodawcy i spowodował upadek Tarnobrzega. Projekt rewaloryzacji Zamku dzikowskiego placówką muzealną ze zbiorami rodu Tarnowskich oraz założenie tam filii Uniwersytetu Jagiellońskiego, mogłoby ponownie stworzyć zainteresowanie w okolicy i przez to możliwość ponownego rozwoju. Trudne jest do zrozumienia, że mimo poparcia mieszkańców okolicy, ani władze wojewódzkie ani miejskie nie okazały jak dotąd żadnego zainteresowania tym projektem.

 do początku


Końskie
Marcin Brzeziński

Historia Końskich związana jest z dziejami trzech wielkich rodów: Odrowążów, Małachowskich i Tarnowskich. Pierwszy z nich władał tamtejszemi ziemiami od XII do XVII wieku.

Okres świetności osady koneckiej rozpoczął się w momencie, gdy latyfundia te wykupili Małachowscy. Kanclerz wielki koronny, Jan Małachowski, uczynił z Końskich centrum swoich dóbr. Dzięki jego staraniom, Końskie otrzymały w 1748 r. prawa miejskie. Powstały nowe zakłady rzemieślnicze, a w okolicach miasta wybudowano wielkie piece do wytopu żelaza. Z Bawarii sprowadzono specjalistów od produkcji broni, którzy prowadzili założoną przez Małachowskiego fabrykę pistoletów.

Kanclerz rozpoczął budowę okazałej rezydencji w miejscu dawnego domu. Za jego życia powstały jedynie dwa skrzydła pałacu oraz pawilony w parku, które istnieją do dzisiaj. Najważniejszy element wspaniałego projektu – pałac w stylu francuskiego rokoko – nigdy nie został wybudowany. Potomkowie Jana Małachowskiego nie przejawili talentów w dziedzinie administracji. Jedna z największych fortun ówczesnej Rzeczpospolitej stopniowo chyliła się ku upadkowi. Większość zakładów wydzierżawiono Zydom, wykarczowano setki hektarów lasów, a majątek był poważnie zadłużony w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim. Prawnuk kanclerza – Włodzimierz Małachowski – zbankrutował w 1870 r., a majątek wystawiono na licytacje. 

W tym momencie, historia Końskich zaczęła splatać się z dziejami Tarnowskich. Jan Dzierżysław Tarnowski z Dzikowa wspólnie z bratem Stanisławem oraz Janem Józefem Tarnowskim z Chorzelowa i Franciszkiem Mycielskim postanowili ratować dobra koneckie. Wykupili je za 250 tysięcy rubli. Powodów takiej decyzji było kilka. Końskie było rodzinnym domem Gabrieli z Małachowskich Janowej Tarnowskiej z Dzikowa (matka Jana Dzierzysława i Stanisława Tarnowskich). Część jej sum posagowych zapisana była na tych właśnie dobrach. Ponadto Końskimi zainteresował się Srtur Markusfeld, a Tarnowscy nie chcieli dopuścić aby te ziemie wykupił Niemiec. Jan Dzierżysław Tarnowski w ciągu 14 lat spłacił współudziałowców i w roku 1884 stał się jedynym właścicielem majątku, który się składał z nasdtępujących: pałac i park w Końskich, dwór w Modliszewicach, odlewnie żeliwa w Stąporkowie, Wąsoszy, Gosaniu, kopalnie rudy żelaza w Osicowej Górze i Smarkowie, papiernie w Stadnickiej Woli, kilka młynów wodnych, tartaki, browary oraz ponad 20.000 mórg  lasów i gruntów rolnych. W prasie z tamtego okresu znaleźć można informacje o sukcesie z jakim Tarnowski odbudował podupadły majątek.

Jego syn Juljusz (1864-1917) przejął w 1893 r. wzorowo administrowane dobra i zakłady przemysłowe, które należały do najlepszych w kraju. Powodem do dumy była przede wszystkim odlewnia żeliwa w Stąporkowie. Nowy właściciel, absolwent Akademii Górniczej w Loeben, z wielkim zapałem modernizował hutę. Pod koniec XIX w. Produkowano w Stąporkowie około 4100 ton odlewów rocznie, a fabryka zatrudniała 800 pracowników. Zakłady te były własnością Juljusza Tarnowskiego do 1911r., kiedy je wykupiła firma ”Bracia Lilpop” z Warszawy. Zainteresowania Juljusza przemysłem wykraczały daleko poza sprawy lokalne koneckie. Od 1901 r. prezesował Radzie Warszawskiego Oddziału Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu, a w latach 1899-1910 był członkiem Rady Zjazdu Przemysłowców Górniczych i Hutniczych Królestwa Polskiego. Organizacje te skupiały przedstawicieli wielkiego kapitału i stowarzyszeń techniczych.


Juliusz Tarnowski, 1864 - 1917


Anna Branicka Tarnowska
 


 


Slub Władysława Tarnowskiego, ostatniego właścieciela Końskich, z  Marią Wielopolską
26 Wrześńia, 1928
 

Juljusz Tarnowski był żonaty dwukrotnie. Po raz pierwszy z Gabrielą Starzeńską ze Strabli. Małżeństwo to było bezpotomne. Jego druga żona – Anna z Branickich (1876-1953) pochodziła ze Stawiszcz na Ukrainie. Jej ojciec, Władysław Branicki, był także właścicielem pięknego zamku w Suchej Beskidzkiej z bogatą biblioteką i kolekcją dzieł sztuki. Tarnowscy osiedli na stałe w Końskich. Zarówno dom jak i ogród potrzebowały kobiecej ręki. Przystąpiono do gruntownego remontu apartamentów prywatnych i gościnnych, kompletowano meble częściowo sprowadzane z zagranicy i porządkowano park. Tarnowskim urodziło się czworo dzieci: Władysław (1899-1940), Juljusz (1901-1989),Gabriela, późniejsza Władysławowa Potocka (1903-2000) oraz Stefan (1906-1943).

Juljusz i Anna Tarnowscy z całym zaangażowaniem włączyli się w działalność koneckich stowarzyszeń, przejmując patronat nad wieloma z nich. Współorganizowali konecką ochotniczą straż ogniową, patronowali rozbudowie kościoła św.Mikołaja, pomagali przy utworzeniu pierwszego gimnazjum. W 1911 r. Juljusz utworzył na swoich dobrach fundację dla wspierania Stowarzyszenia Emerytalnego Pracowników Prywatnych. Była to instytucja, która zapewniała pracownikom dóbr koneckich odpowiedią emeryturę. Anna Tarnowska współpracowała z Towarzystwem Dobroczynności, organizowała loterie fantowe na rzecz najbiedniejszych i finansowała ochronkę dla sierot. W czasie wakacji zapraszała do Końskich grupy dzieci z najbardziej uprzemysłowionych części Górnego Sląska. Juljusz Tarnowski był ponadto jednym z założycieli Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie oraz prezesem Towarzystwa Rolniczego Radomskiego.

Przez 4 lata I-ej wojny światowej w domu Tarnowskich stacjonowali oficerowie rosyjscy, niemieccy i austryjaccy. Anna Tarnowska zorganizowała szpital polowy, gdzie opiekę mogli znaleźć ranni oraz uciekinierzy wojenni przejeżdżający przez Końskie. Najcięższy był okres, gdy w pobliżu przebiegała linia frontu, a w pałacu stacjonował gen. Hindenburg. Juljusz Tarnowski zaangażował się w pracę radomskiego Gubernialnego Komitetu Obywatelskiego oraz Głównego Komitetu Ratunkowego w Lublinie. Obie te instytucje starały się przede wszystkim pomagać ludności cywilnej dotkniętej przymusowemi wysiedleniami. Niestety Juljusz nie doczekał wolnej Polski. Zmarł w Warszawie w 1917 r., a prochy jego,  w 1918 r., złożono w kościele św. Anny w Końskich. 

Tarnowski w swym testamencie zapisał żonie ¼ część swego majątku na własność, a ¼ w dożywotnie użytkowanie. Pozostałą część otrzymywały dzieci: Władysław, Juljusz, Gabriela i Stefan. Spadkobiercy przejęli ponad 12.500 ha. ziemi w tym 11.000 ha. lasów i około 500 ha. gruntów ornych. Majątek składał się z fowarków Modliszewice, Pomorzany, Karolinów, Browary, Koczwara, Kościeliska i Dyszów. Do tego dochodziły pałac i park w Końskich oraz dworek w Modliszewicach. W majątku funkcjonowały dwa tartaki, dwie fabryki terpentyny, dwa zakłady żelaza płużnego, kopalnia rudy żelaznej, kopalnia kamienia budowlanego, cegielnia i siedem młynów wodnych. W zarządzie dobrami pomagała Annie Tarnowskiej tzw. rada familijna w której skład wchodzili dwaj bracia zmarłego, Zdzisław i Adam Tarnowscy, Zdzisław Lubomirski, Henryk Potocki oraz Józef Broel-Plater. 

W październiku 1935 r., po spłaceniu udziałów siostry Gabrieli i brata Stefana, dobra koneckie przeszły na własność Władysława Tarnowskiego, a Juljuszowi przypadły dobra suskie po matce. W okresie międzywojennym część gruntów rozparcelowano, aby uzyskać kapitały na odbudowę zniszczeń po I-ej wojnie światowej, modernizację zakładów oraz uregulowanie tzw. służebności wobec włościan. W 1936 r. do Tarnowskich należało jeszcze ponad 7.900 ha. ziemi. Wszystkie te tereny przejęto w 1945 r. na cele reformy rolnej. 

Władysław Tarnowski – ostatni właściciel Końskich, rozpoczął swoje dorosłe życie od uczestnictwa w wojnie polsko-bolszewickiej. Jako ochotnik wstąpił do wojska polskiego na początku listopada 1918 r. Walczył w I-ym Pułku Ułanów Krechowieckich. Za swoją bohaterską postawę otrzymał Krzyż Walecznych. Maturę zdał w czerwcu 1920 r. w Gimnazjum im. św.Stanisława-Kostki w Warszawie. Do egzaminów przygotowywał się w domu i za granicą. Jednym z prywatnych nauczycieli Tarnowskich był między innymi Roman Ingarden (1893-1977), jeden z wielkich filozofów polskich XX-go wieku. Po maturze, Władysław ukończył krakowską Szkołę Handlową.  

W 1928 r. poślubił Marię Wielopolską z Chrobrza, z którą doczekał się trzech synów. Juljusz urodził się w 1929 r., trzy lata później ujrzał świat Marek, a w 1934 r. Aleksander. Młodzi państwo Tarnowscy, podobnie jak Juljusz i Anna, włączyli się w życie koneckiej społeczności, udzielając wsparcia szkolnictwu, organizacjom sportowym, towarzystwom dobroczynnym oraz straży pożarnej, w której Władysław pełnił honorową funkcję prezesa. Z hojnych dotacji rodziny Tarnowskich korzystało koneckie gimnazjum. Dla przykładu w 1930r., szkoła otrzymała od nich 3.000 zł dotacji (Sejmik Powiatowy przeznaczył wówczas   na ten sam cel tylko 1.200 zł.). Maria Tarnowska pomagała swej teściowej w pracach społecznych. Otoczyła opieką sierociniec i ochronkę w Browarach. Pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu, Towarzystwie św.Wincentego a Paulo i Sodalicji Pań Wiejskich. 

II-a wojna światowa przyniosła zagładę polskiego ziemiaństwa. Jej prolog nastąpił w Końskich już w pierwszych dniach września 1939 r.. Władysław Tarnowski obawiając się o los rodziny zadecydował o wyjeździe na wschód. Tam został aresztowany przez bolszewików i osadzony w więzieniu w Mińsku. O dalszych jego losach nic nie wiadomo. Prawdopodobnie zginął w jednym z obozów dla polskich oficerów. Marii Tarnowskiej udało się powrócić tylko do Modliszewic, gdyż dom w Końskich był już wtenczas zajęty przez Niemców. Pozostała tam do wysiedlenia przez Niemców w 1942 r., przenosząc się wówczas z synami do Potockich w Chrząstowie. Pod koniec 1945 r. Maria Tarnowska zamieszkała na stale w Krakowie i tam  pozostała aż do śmierci w 1979 r.. Po wojnie, wyemigrowali z Polski Juljusz i Róża Tarnowscy oraz Gabriela Władysławowa Potocka. 

W 1945 r. władze ludowe przejęły cały majątek w Końskich. Większość mebli i dzieł sztuki Niemcy wywieźli podczas okupacji, a reszta została rozgrabiona przez okoliczną ludność w styczniu 1945 r.. Kilka ocalałych portretów rodzinnych znajduje się w Muzeum w Oporowie. W skrzydłach koneckiego domu urządzono biura urzędu miasta oraz bibliotekę miejską.  

Najstarszy syn Władysława Tarnowskiego, Juljusz  rozpoczął w latach 1990-ych starania o odzyskanie części dóbr, należących niegdyś do jego rodziny. Do tej pory udało mu się odzyskać zaledwie kilkadziesiąt hektarów ziemi. W sądach toczy się kilkanaście spraw o reprywatyzację zagrabionego mienia, w tym również o konecki pałac. Sprawy o majątek w Końskich rozpatrują także Trybunał Konstytucyjny oraz Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. ”Dziś jeszcze za wcześnie, aby planować jaka będzie przyszłość dóbr w Końskich, najważniejsze jest uregulowanie spraw własności ”zaznacza Jul Tarnowski.

 do początku


Rudnik
Adam Tarnowski

W 1898 roku Zofia Honpesch sprzedała majątek Kopecko-Rudnicki Róży z Branickich Tarnowskiej, żonie profesora Stanisława, mojego pradziada. Zostali oni bardzo serdecznie przyjęci chlebem i solą pod powitalną bramą, ozdobioną ich herbami i ukwieconą przez mieszkańców majątku i miasteczka Rudnik.

W skład majątku wchodził pałacyk, kaplica, stajnie, spichlerz, pola i lasy. Powierzchnia całej posiadłości liczyła 6,500 hektarów i była głównie pokryta lasami. Pałac znajduje się dwa km od miasteczka Rudnik nad Sanem, które jest położone w południowo wschodniej części Polski. Pierwsze wzmianki o tym pałacu pochodzą z roku 1750 i dotyczą dworu parterowego. W pierwszej połowie XIX-go wieku dobudowano mu piętro, a pod koniec tego stulecia – dodano skrzydło. Następnie pałac został rozbudowany w stylu gotyckim, poprzez wzniesienie dwóch wież; dodano również szereg ozdobnych tarasów. Dzisiejszy kształt i neoklasyczny wygląd domu zawdzięcza przebudowie rozpoczętej w 1913 roku przez mojego dziadka Hieronima Tarnowskiego. Ponieważ mój pradziad, Stanisław Tarnowski, był profesorem i rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, tam spędzał większość czasu, a w Rudniku z żoną i z dziećmi bywał w lecie. Krótko przed I-szą wojną światową zarząd majątku objął jego syn Hieronim, stając się jego właścicielem w 1920 roku. Był on doskonałym zarządcą. Wybudował elektrownię, młyn i kościół. Doprowadził linie telefoniczne i wodę bieżącą, wstawiając szereg nowoczesnych łazienek. Wreszcie zmodernizował kuchnię w suterenach pałacu, skąd windą dostarczano potrawy do kredensu, gotowe do podania do stołu. W tym czasie rodzina sprowadziła do miasteczka Rudnik takich specjalistów, jak lekarz i aptekarz, co było również z wielką korzyścią dla mieszkańców całej okolicy.

Trzeba powiedzieć, że każdy pracownik majątku miał zapewnioną opiekę lekarską na koszt właściciela, jak również deputaty, a mianowicie: drzewo, plony i wyżywienie, a także pomoc w razie nieszczęścia i choroby.

W czasie I-szej wojny światowej front bolszewicki przechodził przez Rudnik. Cały majątek i ludność mocno tym ucierpiały. Mój dziadek, Hieronim Tarnowski, brał udział w tej wojnie, i po powrocie zastał poniszczone zasiewy, brak żywności i choroby. Mieszkańcy okolicy bardzo dobrze wspominali w owych czasach pomoc dziadka i jego żony Wandy. Dom ten był bardzo lubiany i gościnny. Odwiedzała go nie tylko rodzina, ale także znane i wybitne osoby, miedzy innymi święty brat Albert Chnielowski, błogosławiony biskup przemyski Pelczar, pisarz młodopolski – Łucjan Rydel, generał Bór-Komorowski, późniejszy dowódca Armii Krajowej oraz maharadża indyjski, co budziło zrozumiałe zainteresowanie. Lasy Rudnickie – piękne i bogate w liczną zwierzynę, gwarantowały zawsze udane polowania, które tak cenił wuj Zdzisław Tarnowski z Dzikowa.

W czasie II-iej wojny światowej mieszkał w domu tylko Hieronim i jego matka Róża. Mój ojciec, Stanisław Tarnowski, walczył na zachodzie, a jego siostra, ciocia Zosia Tarnowska-Moss pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu. Pół domu zajęte było przez niemieckie Luftwaffe, które zachowywało się bardzo poprawnie. Dziadek dużo pomagał AK, Żydom i okolicznym mieszkańcom, którzy dlatego do dziś dnia tak mile go wspominają.

W lipcu 1944 roku dom zajęli komuniści. 30 października nowe władze wyrzuciły dziadka z domu, pozwalając mu zabrać ze sobą tylko małą walizeczkę, mimo że wstawiali się za nim pracownicy majątku i chłopi. Było to wtedy wyrazem nie tylko szacunku i oddania, ale także dużej odwagi. Nic nie pomogło i dziadka wypędzono bezlitośnie. Przez krótki czas zajmowało dom NKWD, potem żeńska szkoła gospodarstwa domowego, a następnie do 1990 roku mieścił się w domu internat szkoły zawodowej. Przez następnych 6 lat dom stał pusty i władze zastanawiały się czy go odsprzedać Tarnowskim. Niestety, przez ten ostatni okres, dom popadł w totalną ruinę.

W maju 1996 roku, za zgodą prawnych właścicieli, czyli cioci Zosi Tarnowskiej-Moss i Papy, Stanisława Tarnowskiego, zostałem jego właścicielem. Włożyliśmy już z Dorotą ogromną ilość pracy aby doprowadzić dom do stanu mieszkalnego. Oczekuje nas dużo większy wysiłek, aby zapewnić domowi powrót do świetności przedwojennej. Bardzo pragniemy osiągnąć ten cel w przyszłości.

 


Profesor Stanisław Tarnowski
(1854-1917)


Roża Branicka, żona  Stanisława
(1854 - 1942)


Ich syn Hieronim
(1884-1945)




Rudnik 1913 widok od frontu


Rudnik 1913
widok od tyłu

 do początku


 
 

Last updated on 19 March, 2012